Sytuacja na rynku pracy w listopadzie 2011 roku
Według najnowszego raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w stosunku do analogicznego okresu z zeszłego roku. Na koniec listopada wyniosła 12,1 procenta. Daje to 0,3 punktu procentowego więcej w stosunku do listopada zeszłego roku. Czym jest to spowodowane? Czyżby kryzys dawał się pracodawcom coraz bardziej we znaki?
Niekoniecznie. W zeszłym roku w analogicznym okresie wzrost stopy bezrobocia również wzrósł tyle tylko, że o 0,2 punkty procentowe. Jak się okazuje rokrocznie mamy do czynienia z podobna sytuacją i wszystkie województwa w Polsce mają podobne problemy. W tym roku największy wzrost, wynoszący 0,5 punktu procentowego, odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim, najmniejszy natomiast, sięgający poziomu 0,2 punktu procentowego w województwach: dolnośląskim, mazowieckim, opolskim, śląskim i wielkopolskim.
Z danych przygotowanych przez wojewódzkie urzędy pracy wiemy, że liczba bezrobotnych w końcu listopada tego roku wyniosła ponad 1 milion 915 tysięcy osób i – niestety – w porównaniu do analogicznego okresu z zeszłego roku wzrosła o 48,1 tysiąca osób. W tym samym okresie w 2010 roku zauważono wzrost liczby bezrobotnych o 39,7 tysięcy osób. Względny, procentowy wzrost liczby bezrobotnych odnotowano prawie we wszystkich województwach. W przełożeniu na liczbę osób dane przedstawiają się następująco: lubelskie (wzrost o 4,1 tysiąca osób), kujawsko-pomorskie (wzrost o 3,6 tysiąca osób), warmińsko-mazurskie (wzrost o 3,4 tysiąca osób), pomorskie (wzrost o 2,8 tysiąca osób), zachodniopomorskie (wzrost o 2 tysiące osób).
Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Wszyscy są zgodni co do tego, że okres późnojesienny i zimowy nie sprzyja zatrudnieniu, a wzrost bezrobocia jest spowodowany zakończeniem prac sezonowych. Budowlańcy schodzą z placu budowy, co najmniej do marca następnego roku. Kończy się praca w leśnictwie, ogrodnictwie i innych zawodach, których nie da się wykonywać ze zgrabiałymi od zimna dłońmi. Ponadto w urzędach rejestrują się osoby, którym kończą się umowy zawarte na czas określony.

Ale okres zimowy, a przede wszystkim grudzień, sprzyja wszystkim pracującym w handlu. Dużą szansą na zatrudnienie mają zwłaszcza kobiety, wśród których bezrobocie w okresie przedświątecznym, nieznacznie, ale spada. Niestety przedświąteczny „kocioł” sprzyja również nadużyciom przejawiającym się najczęściej w wyrabianiu dodatkowych godzin przez pracowników zatrudnionych do końca roku, o których nikt się w styczniu nie upomni. Za to oni będą musieli się upomnieć, tyle tylko, że o wypłatę należności za wyrobione nadgodziny…, która miała być na czas i jak zwykle przesunęła się… na styczeń.
Wiele pań będzie musiało w grudniu pracować na dwa etaty. Jeden „kocioł” w pracy, a drugi w domu z uszkami na świąteczny stół. Dlatego w tym ciężkim dla wszystkich okresie panowie wstają z kanapy, myją okna, robią zakupy i kleją uszka, aby odciążyć swoje partnerki i móc się wspólnie cieszyć świętami spędzonymi w ciepłej, rodzinnej atmosferze.
mk