Outsourcing personalny

 

Nauczyciel – pracownik „budżetówki”

14 października obchodzony jest Dzień Edukacji Narodowej. Święto zostało ustanowione, jako Dzień Nauczyciela na mocy "Karty praw i obowiązków nauczyciela" w 1972 roku. Na początku października w rządzie ponownie rozgorzała dyskusja na temat zmian w Karcie. Na początku października w rządzie ponownie rozgorzała dyskusja na temat zmian w Karcie. Minister edukacji Katarzyna Hall twierdzi, że w Karcie znajduje się wiele niekorzystnych zapisów, szkodzących nauczycielom, ponieważ karta nie jest dostosowana do obecnej rzeczywistości. Powinny się znaleźć w niej przepisy mówiące m.in. o tym, że lepsi nauczyciele powinni zarabiać więcej. Należy uregulować czas pracy spędzany przy tablicy, istotne jest również zdefiniowanie, na jakiej podstawie przyznawany jest nauczycielom awans zawodowy, a także podanie kryteriów, na podstawie których obliczana jest wysokość wynagrodzenia. 

Z racji tego, że zarobki nauczycieli są zbyt sztywno określone w Karcie, samorządy muszą płacić więcej niż wynosi realny czas pracy nauczycieli. Karta praktycznie uniemożliwia zwolnienie nauczyciela i gwarantuje szereg innych przywilejów, na które wielu samorządów po prostu nie stać.

Redakcja chaberconsulting postanowiła więc, w związku z propozycjami rządu w sprawie zmian, zapytać, co na ten temat sądzą nauczyciele. W tym celu zwróciliśmy się do nich z pytaniami. Pierwszy z naszych rozmówców (Nauczyciel 1) to pracownik z niewielkim stażem, stawiający dopiero pierwsze kroki w zawodzie, drugi (Nauczyciel 2) to doświadczony, emerytowany nauczyciel. Nasi rozmówcy prosili o zachowanie anonimowości. Pytania, które zadaliśmy naszym rozmówcom dotyczyły ich zdania na temat zmian, które rząd chciałaby wprowadzić. Prosiliśmy o odwołanie się przy tym do własnego doświadczenia i ogólną ocenę pracy nauczyciela w kontekście przepisów zawartych w Karcie.

Nauczyciel 1: Do zmian zaproponowanych przez minister Hall odnoszę się sceptycznie. Karta rzekomo nie jest dostosowana do rzeczywistości, ale proponowane zmiany też nie będą do niej przystawać. Weźmy pod uwagę choćby czas pracy nauczyciela, który obejmuje pensum dydaktyczne, ale również czas, który nauczyciel poświęca na przygotowanie się do zajęć czy sprawdzanie osiągnięć swoich uczniów. Dopiero zdobywam doświadczenie i na przygotowanie do lekcji muszą poświęcić dużo czasu. Mimo tego, że byłem solidnym studentem, to i tak do każdych zajęć muszę się osobno przygotować. Przypomnę tylko, że za tak duży wkład pracy wynagrodzenie nie jest wysokie, jeżeli – tak jak ja – jest się nauczycielem stażystą.

Polskie szkoły nie są przygotowane na to, by nauczyciel mógł w nich przebywać przez kilka godzin dziennie. Potrzebne są gabinety, w których nauczyciele mogliby w spokoju i skupieniu poświęcać się swoim obowiązkom.

Błędem jest myślenie, że nauczyciele posiadają tylko przywileje, zaś czas wolny od pracy poświęcają jedynie na odpoczynek. Nie mogę mówić za nauczycieli innych przedmiotów, mogę jednak podzielić się doświadczeniem, które jest chyba wspólne wszystkim polonistom. Tak jak moje koleżanki i koledzy wiele czasu muszę poświęcać na czytanie. Od polonisty wymaga się nie tylko znajomości lektur, które trzeba sobie niemal co roku przypominać. Polonista powinien się przede wszystkim orientować w problemach i aspektach współczesnej kultury. Polonista to przecież nie tylko nauczyciel literatury i języka, to również osoba, która wychowuje, przez rozmowę, kształtowanie postaw i wartości. Kulturę poznaje się przecież po to, by móc odnaleźć się w rzeczywistości, to takie oswajanie świata przez myśli innych ludzi. Dlatego myślę, że jest to zawód społecznie ważny i przez to satysfakcjonujący. Satysfakcjonujący dużo bardziej niż wynagrodzenie, szczególnie w przypadku młodego nauczyciela.

Nauczyciel 2: Choć od kilku lat jestem na emeryturze, to nadal uważam, że praca nauczyciela jest służbą porównywalną do służby żołnierza czy policjanta odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Do zawodu powinni trafiać tylko najlepsi, tak by młode pokolenie było edukowane jak najlepiej. Nie podejmie się trudu wychowania przyszłych pokoleń ktoś, kto nie będzie miał odpowiednich gratyfikacji i uprawnień. Rząd od 20 lat próbuje zlikwidować Kartę i doprowadzić oświatę do sytuacji instytucji świadczącej usługi oświatowe, co – moim zdaniem – doprowadza do obniżenia poziomu nauczania. Sztywno określone zarobki w Karcie gwarantują konkretną płacę i dają poczucie stabilizacji, natomiast zbyt krótki czas  pracy w stosunku do innych krajów europejskich to tylko pretekst, by próbować coś zmieniać w Karcie.

Służby mundurowe wcześniej uzyskują prawa emerytalne, bo wykonują stresującą pracę. Wymiar pracy nauczyciela jest krótszy, bo nauczyciel musi być efektywny, a nie tylko być na lekcji. W Polsce nauczyciele mają gorsze warunki ekonomiczne. Uważam, że skoro tak trudno odebrać przywileje służbom mundurowym, górnikom, pielęgniarkom czy sędziom, to i nauczyciele powinni twardo bronić Karty.

Nauczyciele to podobnie jak strażacy, policjanci, lekarze czy posłowie pracownicy tzw. „budżetówki”. Wynagrodzenie tych ostatnich, zgodnie z art. 25 ustawy z dnia 9 maja 1996, odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu i ustalane jest na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących stanowiska państwowe. Wynagrodzenie posła, o którym mowa w stosownym paragrafie ustawy, wynosił w 2011 roku 9 892,30 złotych. Dla porównania minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego od 1 września 2011 roku dla nauczyciela posiadających tytuł magistra i przygotowanie pedagogiczne wynoszą: od 2182 złotych w przypadku nauczycieli stażystów, do 2995 złotych w przypadku nauczycieli dyplomowanych (kwoty obejmują zarobki brutto).