Mamo - wracaj do pracy! A ja idę do żłobka
Rząd szykuje rewolucję - podrzucisz dziecko do miniżłobka, bo w końcu będzie je można zakładać. Albo zatrudnisz nianię i odpiszesz to od podatku.
Taką wizję ma Minister Pracy Jolanta Fedak. Zapisała ją w projekcie ustawy o "formach opieki nad dziećmi do lat trzech", który czeka na akceptację rządu. Najważniejsza zmiana to koniec traktowania żłobków jako zakładów opieki zdrowotnej. Dzięki temu będzie je łatwiej otwierać. Według rządowych wyliczeń od 2000 r. z mapy Polski zniknęło ponad sto żłobków, a w ponad 130 powiatach żłobka nie ma w ogóle. Prywatni inwestorzy omijają przepisy i otwierają "kluby malucha" - są one jednak drogie i nikt nie sprawdza ich standardów.
Po co nam żłobki? Pozwoli to matkom wrócić do pracy i być może zwiększy liczbę urodzin. Z tych samych powodów rząd chce poprawić sytuację przedszkoli - i posłać do nich w ciągu 10 lat prawie wszystkie dzieci. Skąd wziąć na to pieniądze? Choćby z unijnego programu operacyjnego "Kapitał ludzki", w którym są fundusze "na rzecz godzenia życia zawodowego i rodzinnego".
Źródło: Gazeta Wyborcza, Aleksandra Pezda, Katarzyna Pawłowska-Salińska, 3 lutego 2010 r.